Pierwszy raz zrobiłam pracę z sutaszu poliestrowego. Jest dużo grubszy, więc bardzo dobrze nadaje się do tworzenia bransolet. Akrylowe kaboszony oplotłam sznurkami, dodałam trochę koralików, zapięcie i bransoleta gotowa! Ta zostaje u mnie, bo z miejsca uznałam, że jest dokładnie taka, jaką chcę mieć i będę nosiła. Do czarnych ubrań pasuje idealnie!
13 lutego 2016
06 lutego 2016
04 lutego 2016
Moja najważniejsza praca
Za dwa dni będzie ważna dla mnie rocznica - cztery lata temu wykonałam mój pierwszy wpis na blogu. Piszę dzisiaj, bo jestem niecierpliwaZdjęcie przedstawia najważniejszą dla mnie pracę - pierwszą (zrobioną 12 stycznia 2012 )! Z premedytacją zrobiłam też zdjęcie tyłu: każdy sznurek wszywałam osobno na okrętkę :). Nie trzymałam igły od wielu lat, nie miałam pojęcia jak to się robi. Nie wyrzuciłam tej pracy, chociaż początkowo miałam taki zamiar. Teraz jest to praca z której jestem najbardziej dumna, Patrząc na nią przypominam sobie początki mojej fascynacji sutaszem, pokonywanie swoich ograniczeń i obaw. Nadal mam wiele rzeczy, nad którymi chcę pracować, ale też wiele, które ciężką pracą wyszlifowałam. W końcu jest to świadectwo, że każdy może coś tworzyć, nawet jeśli wydaje się, że nie ma umiejętności czy nie jest twórczy. Mnie się tak wydawało, kiedy tworzyłam to cudeńko.
Rzadko kiedy piszę tutaj o swoich uczuciach, ale tym razem zrobię wyjątek. Jak patrzę wstecz, to najbardziej uderza mnie moja przemiana w stosunku do moich prac i twórczości. Na początku byłam przekonana, że rzucę to w kąt i nic mi się nie uda. Potem, jak zaczęłam tworzyć rzeczy już możliwe, ale nadal krzywe i w dziwnych kolorach i kształtach, byłam święcie przekonana o swoim geniuszu. Długo nie mogłam nabrać dystansu do swoich prac. W pewnym momencie jednak, porównując się do innych, bardziej uznanych sutaszystek, wpadłam w rozpacz, że jednak jestem niewystarczająco dobra - po prostu brak mi talentu. Szybko się jednak ogarnęłam i zadałam sobie pytanie po co to robię - że to jest moje hobby. Lubię tworzyć, bawić się formą, kolorami, obdarowywać bliskich i znajomych. Nabrałam pokory co do swoich umiejętności i dystansu. No i nie porównuję siebie z innymi, bo to może zabić radość z tworzenia. Jeśli czytacie mojego bloga dłuższy czas, to wiecie, że późną jesienią zrobiłam sobie przerwę na przemyślenia. Od tamtego czasu robię tylko to, co sama bym założyła. Jest to ogromnie ekscytujące, bo wszystko, co tworzę, jest bardzo "moje". Zdarzało mi się niekiedy zainspirować ładnym kaboszonem, zestawieniem kolorów, ale nie czułam tego. Albo kiedy robiłam na zamówienie. Tworzę też kolekcje, by katalogować swoje zbiory.
Obecnie znów tworzenie sutaszu daje mi radość. Dzięki niemu nabrałam pokory wobec własnych ograniczeń i dojrzałam. Nadal jest to hobby, wiele rzeczy w moim życiu jest ważniejszych, ale już nie oglądam się na innych. Oczywiście, uwielbiam oglądać piękne prace sutaszowe i koralikowe, czasem niektóre prace wywołują u mnie zachwyt, że mam problemy z zaśnięciem :), a niektóre niesmak, zwłaszcza jeśli są ewidentną kopią cudzych prac. Widzę radość tworzenia, pasję, ciężką pracę - uwielbiam czytać i oglądać inne blogi.
Właśnie dlatego ta praca - krzywa i nieładna broszka, niewykończona i niepozorna - jest dla mnie najważniejsza. Od niej zaczęła się ta ekscytująca i niekiedy trudna przygoda z sutaszem.
A jak to było u Was? Które prace uważacie za najważniejsze? Bardzo ciekawa jestem Waszych przemyśleń, dodawajcie linki do komentarzy i podzielcie się ze mną swoją pasją :)
Rzadko kiedy piszę tutaj o swoich uczuciach, ale tym razem zrobię wyjątek. Jak patrzę wstecz, to najbardziej uderza mnie moja przemiana w stosunku do moich prac i twórczości. Na początku byłam przekonana, że rzucę to w kąt i nic mi się nie uda. Potem, jak zaczęłam tworzyć rzeczy już możliwe, ale nadal krzywe i w dziwnych kolorach i kształtach, byłam święcie przekonana o swoim geniuszu. Długo nie mogłam nabrać dystansu do swoich prac. W pewnym momencie jednak, porównując się do innych, bardziej uznanych sutaszystek, wpadłam w rozpacz, że jednak jestem niewystarczająco dobra - po prostu brak mi talentu. Szybko się jednak ogarnęłam i zadałam sobie pytanie po co to robię - że to jest moje hobby. Lubię tworzyć, bawić się formą, kolorami, obdarowywać bliskich i znajomych. Nabrałam pokory co do swoich umiejętności i dystansu. No i nie porównuję siebie z innymi, bo to może zabić radość z tworzenia. Jeśli czytacie mojego bloga dłuższy czas, to wiecie, że późną jesienią zrobiłam sobie przerwę na przemyślenia. Od tamtego czasu robię tylko to, co sama bym założyła. Jest to ogromnie ekscytujące, bo wszystko, co tworzę, jest bardzo "moje". Zdarzało mi się niekiedy zainspirować ładnym kaboszonem, zestawieniem kolorów, ale nie czułam tego. Albo kiedy robiłam na zamówienie. Tworzę też kolekcje, by katalogować swoje zbiory.
Obecnie znów tworzenie sutaszu daje mi radość. Dzięki niemu nabrałam pokory wobec własnych ograniczeń i dojrzałam. Nadal jest to hobby, wiele rzeczy w moim życiu jest ważniejszych, ale już nie oglądam się na innych. Oczywiście, uwielbiam oglądać piękne prace sutaszowe i koralikowe, czasem niektóre prace wywołują u mnie zachwyt, że mam problemy z zaśnięciem :), a niektóre niesmak, zwłaszcza jeśli są ewidentną kopią cudzych prac. Widzę radość tworzenia, pasję, ciężką pracę - uwielbiam czytać i oglądać inne blogi.
Właśnie dlatego ta praca - krzywa i nieładna broszka, niewykończona i niepozorna - jest dla mnie najważniejsza. Od niej zaczęła się ta ekscytująca i niekiedy trudna przygoda z sutaszem.
A jak to było u Was? Które prace uważacie za najważniejsze? Bardzo ciekawa jestem Waszych przemyśleń, dodawajcie linki do komentarzy i podzielcie się ze mną swoją pasją :)
02 lutego 2016
Kolczyki "Skrzydła łabędzia"
Oto kolejna odsłona skrzydełek, tym razem białych i w formie kolczyków. Użyłam tęczowo połyskujących koralików, które nadają pracy delikatności - przynajmniej moim zdaniem. Nie wiem, nie znam się na tym :) To taki eksperyment, został wykonany na nowe wyzwanie Szuflady.
28 stycznia 2016
Beżowa "Kanciasta broszka"
Kolejna część kolekcji "Nude" to mój stary wzór kanciastej broszki. Zabawne, ale ten kolor trochę bardziej przypomina moją skórę niż typowy cielisty, który jest beżem z różowym odcieniem. W środku wszyłam perełkę, której delikatny połysk pasuje do sznurków i mojej wizji.
Chciałam się z Wami jeszcze podzielić zabawną rzeczą. Kupiłam koraliki FP Saturated Light Olivine Beige. Przeglądając swoje zasoby przy świetle lampki bardzo się ucieszyłam, że mam cieliste koraliki, delikatnie różowe. Nie wiedziałam czemu wrzuciłam je do zielonych koralików. Mocno się zdziwiłam następnego dnia, kiedy przy ostrym świetle poranka były one .... pastelowozielone. W widnym pomieszczeniu są też szare, a na zdjęciach w kadoro - beżowe. Poniżej dwa zdjęcia, nieobrabiane, robione w ciągu dnia. Pierwsze z włączoną lampką, a drugie jedynie przy świetle dziennym. Bardzo ciekawy efekt, prawda? :)
25 stycznia 2016
Kolczyki Nude II
Jak widziałyście w poprzednich postach, zgromadziłam trochę półproduktów w kolorach cielistych. Specjalnie piszę w liczbie mnogiej, bo cielisty, moim zdaniem, ma wiele odcieni. Zainspirowała mnie zeszłoroczna kolekcja butów Christiana Louboutina na sezon jesień/zima. Otóż stworzył on szpilki nude w pięciu kolorach: od jasnego do bardzo ciemnego - w zależności od karnacji właścicielki. Podobnie i ja w swojej kolekcji "Nude Soutache" (możecie ją obejrzeć w odpowiedniej podstronie, do której dostęp jest u góry) zastosowałam brązowy kolor, który nazywam w tym wypadku cielistym :)
Użyłam jaspisu obrazkowego, specjalnie bez wyraźnego wzoru, matowych i delikatnie błyszczących koralików, sznurka sutasz w dwóch odcieniach brązowego oraz szklanego koralika w kształcie kropli. Podszyty brązową skórką.
Użyłam jaspisu obrazkowego, specjalnie bez wyraźnego wzoru, matowych i delikatnie błyszczących koralików, sznurka sutasz w dwóch odcieniach brązowego oraz szklanego koralika w kształcie kropli. Podszyty brązową skórką.
22 stycznia 2016
20 stycznia 2016
Kolczyki Nude I i cielisty sutasz
To, że uwielbiam styl gotycki, to pewnie wiecie. Ale chciałam Wam przedstawić inne moje ulubione kolory. Uwielbiam makijaż, a moim ulubionym kolorem, oprócz czarnego jest cielisty. Cielisty manicure, cienie do powiek, pomadka - koniecznie kosmetyki matowe i trochę ciemniejsze, z dodatkiem brązu, różowego lub żółci, delikatnie popielaty - to kolory używane w moim codziennym makijażu. Bardzo chcę go przenieść na sutasz, ale to nie jest takie proste. Od wielu tygodni wyszukiwałam odpowiednich półproduktów i w końcu chcę Wam przedstawić moją nową kolekcję cielistego sutaszu, a prezentowane kolczyki to jej pierwszy element. Będą inne kolczyki, jaśniejsze, ciemniejsze, naszyjnik, wisior i broszka.
Dlaczego cielisty? Bo dobrze wygląda do czerni :)
Dlaczego cielisty? Bo dobrze wygląda do czerni :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





