09 lutego 2015

Broszka z labradorytem

Dawno mnie tutaj nie było. Ostatnio jakoś rzadko bywam w domu, ciągle w rozjazdach, a to nie sprzyja tworzeniu... W każdym razie już wróciłam i znów coś klecę, mam nowe pomysły. Przed wyjazdami jakoś nie miałam weny, ale bardzo się stęskniłam za sutaszem i koralikami, a teraz mi się chce szyć. A jakie są Wasze sposoby na brak ochoty do tworzenia?
Dzisiaj chciałam pokazać koralikową broszkę z labradorytem, którą zrobiłam dla siebie. Uwielbiam ten kamyk, ale sutasz mi do niego nie pasował. Lubię proste, symetryczne formy i wybrałam kolory, które są jaśniejsze od czarnego :) To znaczy będą widoczne na moich ubraniach. Beading straszliwie mnie męczy, bo mam problemy z liczeniem :( Oprócz labradorytu użyłam taśmy ze sztucznymi opalami, koralików FP i TOHO.




Chcę też pokazać pasek do zegarka, ale nie osadziłam jeszcze koperty. 



14 komentarzy:

  1. Jak nie mam weny to kupuję koraliki, od razu chcę coś z nich wydziergać :)
    Brosia jest cudna, maleńka ale taka z charakterem, a plecki ma zawodowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mam to samo? Najbardziej inspirują mnie materiały, a zakupy to najfajniejsza rzecz w rękodziele ;) Dziękuję za miłe słowa, zwłaszcza, że w kwestii wykończenia bardzo wiele Tobie zawdzięczam.

      Usuń
  2. Ja też uwielbiam labradoryty, dlatego broszką jestem zachwycona :)
    A zegarek będzie fantastycznie wyglądać, zapowiada się super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Co do zegarka, to długo się zapowiada... Chyba od listopada.

      Usuń
  3. Piękna broszka! Też uwielbiam labradoryty, mają w sobie coś magicznego :) I mam ten sam problem, co Ty - ubieram się w ciemne barwy i taką też chętnie bym szyła biżu, ale cóż - wtopiłaby się w tło...
    Co do kwestii walki z uwiądem twórczym - też mam z tym problem, praca go zwykle zjada... No i coś ostatnio zamęczyłam oczy, one też się buntują już po kwadransie szycia... :) Pomysły mam, owszem, ale z ich realizacją bywa krucho...
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Labradoryt to naprawdę piękny kamień, taki "satynowy", blask jest trochę przytłumiony, subtelny. Nie chciałam go obszyć sznurkiem sutasz, tylko podbić ten blask czymś delikatnie błyszczącym.
      Ciężko jest tworzyć zimą w naszym klimacie - nic dziwnego, że najwspanialsza sztuka pochodzi z regionów gdzie jest dużo słońca :) Czekamy na wiosnę i pozdrawiam!

      Usuń
  4. I ja należę do fanek labradorytu. To przepiękny kamień, ale i trudny w oprawie. Ty oprawiłaś go idealnie i podkreśliłaś jego urodę. Bardzo mi się podoba :)
    A niemoc twórcza chyba każdą z nas dopada.Na szczęście prędzej czy później, sama przemija ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa o broszce :)
      Co do braku ochoty, to mam nadzieję, że przeminie szybciej!

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) ładny kamień to połowa sukcesu, jak nie więcej

      Usuń
  6. Piękna broszka i piękny kamień. Również kocham labradoryty. Piękne uszyłaś mu ubranko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, labradoryty są wdzięczne do kochania

      Usuń
  7. Śliczna broszka:) Jakoś tak skojarzyła mi się z górskim strumykiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jest coś takiego w subtelnym blasku labradorytu, co rzeczywiście przypomina górski strumień.

      Usuń

Bardzo dziękuję za komentarze, Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna.